Mój syn znalazł to w naszym ogrodzie… i teraz zastanawiamy się, co to za dziwna rzecz. Czy rozpoznajesz, co jest na zdjęciu?

Różne proste przedmioty, pokryty brudem i rdzą, mogą wystąpić nieoczekiwane cechy. Prawie to się stało, gdy mój syn wrócił z ogrodu, z zastosowaniami elektrycznymi, wyposażonymi w charakterystyczne, małe części metalu. Niemożliwy do zidentyfikowania na pierwszym rzut oka, prawdopodobnie pochodzi z innej epoki. Nie, nie współczesne narzędzie… ale coś znanego, głęboko zakopane w naszej zbiorowej pamięci. Nagle wszystko stało się jasne.

To tajemnicze znalezisko intryguje całą rodzinę

Na początku wszyscy bawiliśmy się w detektywów. Czy może mieć zastosowanie dziesięć cylindrycznych przedmiotów z małym wałkiem i plastikowym ramiem? Mój syn wyobrażał sobie, że to skarb, część tajnej maszyny, a może nawet zapomniany rekwizyt science fiction. A we mnie narastało dziwne przyjaciel: że już kiedyś to popularne, bardzo dawno temu. 

Minęło kilka sekund, zanim wspomnienie zostało odebrane przeze mnie.

 

REKLAMA

Punkt zwrotny: natychmiastowy powrót do rozwiązania

Ta „dziwna rzecz” to nic innego jak   dynamo rowerowe  . Przedmiot, który obecnie jest niemal wymarły, ale który kiedyś był absolutnym symbolem wolności dla pokoleń dzieci. Patrząc na niego, przeniosłem się z powrotem na ulicę mojej okolicy, do letnich wieczorów i do tego momentu, gdy światło z przodu roweru zapaliło się… po prostu dlatego, że pedałowałeś.

Woda nie była zasilana akumulatorem ani akumulatorem. Wystarczy ruch. Im szybciej jechało, tym jasne świeciło światło. Prosta, niemal poetycka magia.

 

REKLAMA

Kiedy rower stał się statkiem kosmicznym

Posiadanie dynama w rowerze było prawdziwym przywilejem. W całej okolicy miał je tylko jeden chłopak. Czekaliśmy na niego, jakby to było jakieś ukryte. Kiedy przyjechał, światło reflektorów oświetliło ulicę, a my wszyscy odkryliśmy oddech. Dla nas to było jak futurystyczne gadżety.

Pamiętam, że marzyłem o tym przez miesiące. Jeździłem na rowerze nocą, uruchamianą przez pierwszą funkcję, czułem się dorosły, prawie dorosły. Dynamo nie było tylko dostępne: to był paszport do podróży, a autonomiczni i pewność siebie.

Prosta… ale genialna technologia

Z perspektywy dziesięciu sposobów myślenia uniwersalny. Mały generator podłączony do roweru, który emituje energię ruchu w świetle. Nic zbędnego, nic skomplikowanego. Po prostu solidny mechanizm, często hałaśliwy, kapryśny w deszczu, ale skutecznie skuteczny.

Nauczanie się też istotnego: aby mieć światło, należy przejść. Zatrzymanie się oznacza powrót do ciemności. Piękna metafora, gdy się nad tym wyróżnisz.

 

REKLAMA

Dlaczego te dynama zniknęły?

Obecnie znajdują się w nich mocne, lekkie, akumulatorowe i ciche lampy LED. Z bardziej praktycznego i praktycznego punktu widzenia. Ale też o wiele mniej ekonomiczne. 

Nowsze pokolenie nie doświadczyło tego charakterystycznego szumu ani dumy z własnych świateł. A jednak ten obiekt budzi falę nostalgii u tych, którzy go używają.

Co ten obiekt naprawdę nam mówi

Ta   codzienna technologia   znaziona w ogrodzie to coś więcej niż tylko zapomniany fragment metalu. Opowiada historię czasów, gdy technologia była namacalna, bezprzewodowa, niemal edukacyjna. Czasów, gdy ludzie naprawiali rzeczy, majsterkowali, a każdy przedmiot miał duszę i historię.

Trzymając go w ramionach, uświadomiłem sobie, że mój syn zawiera coś więcej niż tylko akcesorium elektryczne: fragment zbiorowej pamięci.

A ty, czy pamiętasz dziesięć dostępnych momentów, kiedy twój rower zaświecił się po raz pierwszy, po prostu dlatego, że pedałowałeś?

 

REKLAMA