NAJGORSZY BŁĄD, JAKI POPEŁNIAJĄ OSOBY Z NADCIŚNIENIEM! (NADCIŚNIENIE TĘTNICZE)

Związek między nadciśnieniem tętniczym a tabletkami nasennymi to temat, o którym nie można rozmawiać, ale który po cichu dotyka tysiące osób. Często osoby z nadciśnieniem tętniczym zmagają się z niekończącymi się nocami, przewracaniem się z boku na bok i powtarzającą się myślą: „Jutro muszę być w porządku”. A kiedy bezsenność staje się rutyną, łatwiej jest sięgnąć po tabletkę i poszukać szybkiej ulgi. Ale co się dzieje, gdy te dwie rzeczywistości się spotykają? Czy nadciśnienie tętnicze i tabletki nasenne rzeczywiście można pogodzić?

Zanim odpowiemy na to pytanie, warto zrozumieć, że organizm nie funkcjonuje w odizolowanych przedziałach. Sen, serce i ciśnienie krwi współpracują ze sobą jak w zespole. Jeśli jeden z nich zawodzi, pozostałe odczuwają skutki. I tu właśnie pojawiają się tabletki nasenne, które mogą być zarówno doraźną pomocą, jak i zagrożeniem, i są stosowane bez kontroli lub zrozumienia, jak wpływają na organizm.

A teraz przejdźmy do konkretów, spokojnie, jakbyśmy rozmawiali w Twoim salonie. Przejdźmy do konkretów: nadciśnienie tętnicze to stan, w którym ciśnienie w tętnicach utrzymuje się powyżej stałego poziomu. Zmusza to serce do cięższej pracy niż zwykle i choć możesz tego nie odczuwać na co dzień, to z czasem pozostawia to po sobie ślad. Z drugiej strony, bezsenność lub trudności z zasypianiem nie tylko są uciążliwe, ale także zaburzają pracę układu nerwowego, zwiększają stres i mogą podnieść ciśnienie krwi w ciągu kilku dni.

Interesujące – i niepokojące – jest to, że te problemy wzajemnie się napędzają. Kiedy źle śpisz, twoje ciśnienie rośnie; a kiedy ciśnienie jest wysokie, trudniej się zrelaksować i odpocząć. To jak błędne koło, z którego wiele osób uważa, że ​​można się wydostać tylko za pomocą pigułki.

Tabletki nasenne, choć znane od dziesięcioleci, to zupełnie inny świat. Nie wszystkie działają w ten sam sposób i nie wszystkie są bezpieczne dla osób z nadciśnieniem. Na przykład niektóre leki z grupy benzodiazepin działają zbyt relaksująco i mogą wpływać na oddychanie lub tętno. Inne, tzw. leki nasenne niebędące benzodiazepinami, wydają się być bardziej pomocne, ale nie są pozbawione ryzyka, zwłaszcza w połączeniu z alkoholem, lekami przeciwdepresyjnymi lub niektórymi lekami na nadciśnienie.

I oto coś, o czym wiele osób nie wie: niektóre tabletki nasenne mogą uzależniać. Nie chodzi tylko o to, że się do nich „przyzwyczajamy”, ale raczej o to, że mózg zaczyna myśleć, że bez tej substancji nie może zainicjować naturalnego procesu snu. Dla osoby z nadciśnieniem tętniczym jest to poważniejsze, niż się wydaje, ponieważ ciśnienie krwi musi być stabilne. Każda noc naznaczona lękiem, lękiem przed bezsennością lub skutkami ubocznymi leku może stać się bodźcem, który zaburza pracę układu sercowo-naczyniowego.

Nie powinniśmy jednak demonizować tabletek nasennych. Mają swoje miejsce, zwłaszcza gdy ktoś przechodzi przez trudny okres, taki jak strata bliskiej osoby, skrajny stres lub nagłe zmiany w życiu. W takich sytuacjach organizm przechodzi w stan ciągłej gotowości, uniemożliwiający odpoczynek, a tabletka nasenna może być tymczasowym mostem, który pomoże Ci wrócić na właściwe tory. Należy jednak zawsze, absolutnie zawsze, stosować je pod nadzorem lekarza, zwłaszcza jeśli zdiagnozowano u Ciebie nadciśnienie.

Ciekawostką jest to, że wiele osób zakłada, że ​​tabletka nasenna to natychmiastowe, niemal cudowne rozwiązanie. Biorą ją, oczekując, że ich organizm się „wyłączy”, jakby nacisnął włącznik. Ale sen tak nie działa. Sen to delikatny proces, który zależy od hormonów, takich jak melatonina, temperatury wewnętrznej, poziomu stresu, światła, hałasu, a nawet tego, co jadłeś w ciągu dnia. Podanie tabletki nasennej zaburza tę równowagę. A jeśli masz również wysokie ciśnienie krwi, Twój organizm jest znacznie bardziej wrażliwy na wszelkie zmiany.

Wielu lekarzy zaczęło podkreślać, że nie wszystkie problemy ze snem wymagają leczenia. W rzeczywistości, w przypadku osób z nadciśnieniem, pierwszym zaleceniem jest zazwyczaj poprawa higieny snu. Obejmuje to proste rzeczy, o których czasami zapominamy: unikanie ekranów przed snem, zjedzenie lekkiej kolacji, zmniejszenie intensywności oświetlenia, praktykowanie głębokiego oddychania, utrzymanie regularnego harmonogramu snu, a nawet wprowadzenie drobnych czynności relaksacyjnych, takich jak ciepły prysznic lub lekka lektura. Mogą się one wydawać mało istotne, ale organizm reaguje na te sygnały bardziej, niż nam się wydaje.

Niektórzy sięgają również po naturalne środki nasenne, takie jak melatonina, waleriana czy męczennica. Choć mogą wydawać się bezpieczniejsze, mają jednak skutki uboczne, które mogą utrudniać leczenie nadciśnienia. Na przykład melatonina może wchodzić w interakcje z niektórymi lekami przeciwnadciśnieniowymi, a waleriana może nasilać działanie uspokajające innych substancji. Dlatego nawet w przypadku omawiania „naturalnych” produktów, konieczna jest konsultacja z lekarzem.